+ 5°C
logo Ciechocinek

Tężnie stały się modne. Ale to ciechocińskie są “hegemonem”

Date: Dec 16, 2019
Author: Redakcja 805 No Comments

Tężnie stały się modne. Konstrukcje z tarniny powstają w kolejnych miastach, od Śląska przez Łódź po Warszawę. O polskich tężniach i wyjątkowości tych ciechocińskich mówi Bogumił Korzeniewski, autor wydanego właśnie albumu „Polskie tężniogrody”.

Skąd Pańskie zainteresowanie tężniami?

Bogumił Korzeniewski: Tężnie pasjonowały mnie od zawsze, ma się rozumieć w szczególności ciechocińskie. Dużo o tężniach pisałem i dalej piszę dla różnych czasopism, ale w miarę zgłębiania tematu zacząłem rozszerzać wiedzę o nich i zbierać ikonografię. W tym celu odwiedziłem kilkanaście miejscowości w Niemczech, które są prawdziwym tężniowym zagłębiem, m.in. Bad Kösen, Bad Dürkheim, Bad Oyenhausen, Bad Dürrenberg czy Bad Rothefelde. To właśnie tam znajdziemy najstarsze tężnie.

Dlaczego to tężniowe zagłębie powstało właśnie u naszych zachodnich sąsiadów?

– Niemcy byli pionierami, jako pierwsi i nieliczni docenili wartość złóż solanek, żeby wymienić tylko nazwisko Aleksandra von Humboldta, znanego mineraloga, który miał też opiniotwórczy wpływ na powstanie tężni ciechocińskich. Zresztą w Europie poza Niemcami, Austrią, Polską i częściowo Szwajcarią tężnie są nieznane.

Pierwotnie tężnie pełniły przemysłową funkcję.

– Istotnie, było to przedsięwzięcie o charakterze komercyjnym. W Polsce powstanie tężni wynikało z potrzeby chwili, gdy kopalnie soli w Bochni i Wieliczce znalazły się pod zaborem austriackim. W sytuacji, gdy poza Galicją występował niedobór soli, powrócono do znanych już wcześniej istniejących tu złóż solanek i tak powstały tężnie. Ich walory zdrowotne początkowo zauważono na przykładzie zachowania się zwierząt, które tarzały się w szlamie. Z czasem, gdy po wnikliwych badaniach okazało się, że tężnie i pochodzące z nich produkty mają pozytywny wpływ na ludzkie zdrowie, nastąpiło przewartościowanie funkcji tężni z produkcyjnej na prozdrowotną.

Ale aż do 1978 roku ciechocińskie tężnie były jedyne w Polsce.

– Tak, wtedy powstała tężnia w Konstancinie, a następna dopiero w 2001 roku w Inowrocławiu. Potem, w minionym dziesięcioleciu, w dobrym tergo słowa znaczeniu, nastąpił owczy pęd. Ta sama moda zapanowała w Niemczech, gdzie pierwotnych tężni było około 40, a dziś powstają kolejne nowoczesne konstrukcje, które służą wyłącznie celom zdrowotnym.

Skąd to tężniowe szaleństwo?

To reakcja łańcuchowa. Ktoś dostrzegł, że ciechocińskie czy inowrocławskie tężnie efektownie wyglądają na zdjęciach wykonanych z drona. Uświadomiono sobie, że są świetną atrakcją turystyczną. W dużym stopniu wpływ miała tu ogólnopolska debata na temat czystości powietrza. Główna motywacja budowy tężni wynikała z potrzeby poprawy jakości zanieczyszczonego powietrza i stworzenie czegoś na kształt mini-Ciechocinka. Wiele miast, jak Katowice, są dumne z posiadanych tężni i z samego faktu, że znalazły się w moim albumie.

W krótkim czasie po ukazaniu się albumu pojawiło się wiele komentarzy i opinii, np. w publikacji „(Po)tężnia promocja” czytamy: „Miejska tężnia w Legionowie znalazła się na kartach albumu „Polskie tężniogrody” zawierającego solidną porcję wiedzy o krajowych, jak kiedyś mawiano, gradierniach oraz ich dawnym i obecnym przeznaczeniu. Pięknie wydana, ciesząca oczy mnóstwem barwnych zdjęć książka Bogumiła R. Korzeniewskiego to prawdziwe kompendium wiedzy na temat polskich tężni, a także budowy i zasad działania obiektów tego typu. Nic, tylko oddychać. Najlepiej oczywiście pełną piersią”. Inne cytaty: „Radlińska tężnia wśród bohaterek książki Bogumiła R. Korzeniewskiego „Polskie Tężniogrody”. „Bo ‘Na początku była sól’…” – tak podsumowuje recenzję najnowszego albumu „Polskie Tężniogrody” dr hab. Barbara Krawczyk z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN. W tym pięknym albumie wśród 25 miast, nie mogło zabraknąć naszego, Jastrzębia Zdrój z Inhalatorium i tężnią solankową – zachęcamy do lektury”. „Ale niespodzianka, bełchatowska tężnia została jedną z bohaterek albumu Bogumiła R. Korzeniewskiego „Polskie Tężniogrody”.

Wiele budowanych dziś tężni to raczej niewielkie inhalatoria.

– Rzeczywiście, czasem buduje się też inhalatoria we wnętrzach. Istotą zdrowotnej funkcji tężni jest mikroproces dokonujący się podczas opadania solanki po gałązkach tarniny. W całej konstrukcji zwanej tężnią, solanka odgrywa zatem kluczową rolę, natomiast gabaryty tężni mają wpływ na zasięg zdrowotnego oddziaływania. Optymalną jest sytuacja, kiedy tężniowe konstrukcje powstają w miejscu występowania naturalnych złóż. Często jednak solanka jest sprowadzana, do kilku miejscowości kupowana jest w Ciechocinku.

Które tężnie, oprócz ciechocińskich, zaliczy pan do najciekawszych?

– Piękna konstrukcja stoi w Wieliczce, spore wrażenie robią te w Inowrocławiu, Gołdapi czy Radlinie. Ciekawostką jest dom-tężnia w Józefowie. W miejscowości Sołonka koło Rzeszowa znajduje się tężnia zbudowana nie z tarniny, ale kamienia. Jest to po prostu pochyła ściana, po której spływa solanka.

W albumie pisze pan, że to ciechocińskie tężnie pozostają jednak „niekwestionowanym hegemonem”. Na czym polega ich wyjątkowość?

Przemawia za tym ich znaczenie historyczne, piękno architektury, monumentalizm i wielka popularność. Przez długie lata ciechocińskie tężnie były jedynymi w Polsce, dziś jest ich wiele, ale dalej zachowują status najdłuższych w Europie.

Gdyby spytać kogokolwiek i gdziekolwiek w Polsce z czym kojarzy się hasło „Ciechocinek”, zawsze odpowiedź będzie taka sama: z tężniami. Tężniom zawdzięcza też Ciechocinek stałą obecność w przewodnikach opisujących najistotniejsze polskie atrakcje turystyczne. Nasza duma, ciechocińskie tężnie, zawarty w herbie symbol uzdrowiska, był, jest i bez względu na ilość i jakość nowopowstających tężni w Polsce, zawsze będzie punktem odniesienia dla pozostałych i zawsze będzie numerem jeden. Nie jest dziełem przypadku, że decyzją prezydenta nasz zespół tężni wraz z warzelnią soli i parkami Zdrojowym i Tężniowym podniesione zostały do rangi Pomnika Historii.

Większość uzdrowisk rości sobie prawa do miana perły polskich uzdrowisk, lecz wśród zalewu pereł Tężniopolis jest jedno, pozostańmy więc przy tym poetyckim określeniu Ciechocinka z nadania piórem przez Janusza Żernickiego.


Album „Polskie tężniogrody” zakupisz m.in. w punkcie Informacji Turystycznej przy ul. Zdrojowej 2b w Ciechocinku (poniedziałek-sobota, godz. 9-17).