środa, 13 maja 2026

Ładowanie pogody…
12 maja 2026

WYWIAD: Młody bokser z wielkimi marzeniami

Boks to sport, w którym sama siła i odwaga nie wystarczą. Liczą się charakter, cierpliwość i codzienna praca. Sukces zaczyna się nie na wielkiej gali, ale na sali treningowej, przy worku, podczas sparingów i po porażkach, które potrafią najwięcej nauczyć. Jednym z młodych zawodników, którzy dobrze to rozumieją, jest Bryan Kmieć – utalentowany bokser klubu CKB Potężnie. Piętnastoletni sportowiec mieszka w Ciechocinku, uczy się w Nieszawie i ma już za sobą pierwsze ważne walki, wyjazdy na turnieje oraz debiut w reprezentacji Polski U15. W rozmowie opowiada o początkach, treningach, kadrze, marzeniach i o tym, jak boks zmienił jego życie.

Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem i dlaczego akurat boks okazał się tym właściwym wyborem?

Bryan Kmieć: Zawsze chciałem uprawiać jakiś sport. Na początku chodziłem na piłkę nożną, ale nie szło mi tam za dobrze. Później tata zapisał mnie na boks i tak zacząłem trenować. Miałem wtedy około ośmiu lub dziewięciu lat. Na początku może jeszcze nie przykładałem się do tego tak mocno, bo byłem młodszy i różnie z tym bywało. Potem jeszcze próbowałem piłki, bo myślałem, że będę w tym dobry, ale ostatecznie wróciłem do boksu. I wtedy zacząłem się naprawdę starać. W boksie bardziej się odnalazłem. To sport, który daje mi dużo motywacji. Czuję, że mogę się rozwijać, poprawiać i widzieć efekty swojej pracy. Tata pomógł mi zacząć, ale później sam coraz bardziej się w to wciągałem. Mój dziadek był bokserem. 

Jak czujesz się w klubie CKB Potężnie i jak wygląda Twoja codzienna praca na treningach?

W klubie czuję się bardzo dobrze. Trenuję z kolegami, mam tu też przyjaciół, których dobrze znam. Lubię trenerów, bo naprawdę dobrze uczą i potrafią pomóc. Mam zajęcia m.in. z trenerem Maciejem Madajczykiem i Kamilem Kurtysem. Trening zwykle zaczyna się od zbiórki, potem robimy rozgrzewkę, rozciąganie, biegamy, rozgrzewamy ręce, nogi i całe ciało. Później są różne ćwiczenia, zadaniówki, szybkościówki na workach, czasem sparingi między sobą. Na końcu mamy jeszcze rozciąganie. Trenuję cztery razy w tygodniu po dwie godziny, a do tego w niedzielę biegam, więc wychodzi pięć dni aktywności.

Masz już sporo walk i sparingów. Co najbardziej lubisz w boksie: trening, sparing czy oficjalną walkę?

Największe emocje są podczas oficjalnych walk, bo tam liczy się werdykt i każdy wynik ma znaczenie. Mam za sobą dwanaście walk, w tym osiem wygranych i cztery przegrane oraz około trzydziestu sparingów. Mimo to najbardziej lubię sparingi, bo czuję się na nich swobodniej, mogę testować różne rzeczy, zdobywać doświadczenie i spokojnie wyciągać wnioski. Kiedyś porażki mnie przybijały, ale teraz traktuję je jako motywację do dalszej pracy, bo każda walka, zarówno wygrana czy przegrana, czegoś uczy.

Niedawno byłeś z reprezentacją Polski U15. Jak wspominasz ten wyjazd i co dał Ci sportowo?

To był mój pierwszy taki wyjazd z kadrą. Najpierw byliśmy w Zakopanem, potem pojechaliśmy na Węgry, zgrupowanie zakończyło się na turnieju w Szczecinie. Na Węgrzech byliśmy kilka dni. Były treningi i dużo sparingów z zawodnikami z kadry gospodarzy. Jestem bardzo zadowolony z tego wyjazdu, bo złapałem kondycji i czuję, że zacząłem lepiej boksować. Poznałem też nowych kolegów z różnych miejsc w Polsce. Dwóch chłopaków znałem już wcześniej, ale kilku poznałem dopiero tam i naprawdę fajnie było być w takim gronie.

Czy to prawda, że podczas zawodów w Szczecinie stoczyłeś dwie walki?

Tak. Pierwszą walkę przegrałem z zawodnikiem z Ukrainy — sędzia liczył mnie w pierwszej i drugiej rundzie, aż walka została przerwana. Po wszystkim obejrzałem nagranie, przeanalizowałem błędy i następnego dnia wyszedłem już bardziej skupiony, dzięki czemu wygrałem decyzją sędziów 2:1. To pokazało mi, że po porażce nie można się załamywać, tylko trzeba wyciągnąć wnioski i wrócić mocniejszym.

Czy jest jakaś walka, którą szczególnie pamiętasz?

Pamiętam walkę z chłopakiem, który próbował mnie sprowokować i nie okazywał szacunku mojemu klubowi. To mnie bardzo zmotywowało. Kiedy z nim wygrałem, była to dla mnie jedna z najlepszych walk i dała mi dużo satysfakcji, bo pokazałem w ringu, że nie trzeba dużo mówić — wystarczy zrobić swoje.

Jeździłem już na różne turnieje i walki, m.in. do Warszawy, Szczecina, Kielc, Włocławka, Torunia. Trochę tych wyjazdów już było. Podczas walk trenerzy bardzo pomagają, motywują i podpowiadają, co robić. Czasami emocje są duże, ale trener potrafi mnie uspokoić i zmobilizować.

Jak przygotowujesz się mentalnie do walki?

Przed walką trzeba mieć głowę na miejscu. Nie można za bardzo się nakręcać ani stresować. Nie mam jakiegoś specjalnego rytuału. Nie za bardzo lubię słuchać muzyki przed walką. Czasami czegoś posłucham, ale najczęściej wolę posiedzieć w ciszy. Wtedy mogę się skoncentrować i spokojnie pomyśleć o tym, co mam zrobić.

Jakie cele stawiasz sobie na najbliższy czas i z czym wiążesz przyszłość?

W tym roku moim głównym celem jest zdobycie mistrzostwa Polski. Jeśli mi się to uda, chciałbym rozwijać się dalej, startować w większych turniejach, a w przyszłości walczyć także o mistrzostwo Europy i świata. Sport jest dla mnie bardzo ważny, dlatego chciałbym związać z nim swoją przyszłość — myślę o szkole sportowej w Szczecinie, a później o pracy trenera albo nauczyciela wychowania fizycznego. Inspiruje mnie też Ryan Garcia, którego styl walki bardzo mi się podoba i z którego chciałbym czerpać w swoim boksowaniu.

Co powiedziałbyś osobom, które zastanawiają się, czy zacząć trenować boks albo jakikolwiek sport?

Polecam sport każdemu, bo potrafi naprawdę zmienić życie — daje motywację, lepszą kondycję i poczucie celu. Boks nauczył mnie wytrwałości, pracy nad sobą i tego, żeby się nie poddawać. Nawet jeśli początki są trudne, warto spróbować, bo efekty przychodzą z czasem.

W tej historii bardzo ważny jest jeszcze głos trenera. Bo za młodym zawodnikiem zawsze stoją ludzie, którzy widzą więcej: nie tylko efekt w ringu, ale też codzienną pracę, charakter i rozwój.

Trener CKB Potężnie Maciej Madajczyk podkreśla, że Bryan to bardzo utalentowany i fajny chłopak, ale też zawodnik, do którego trzeba było znaleźć odpowiednie podejście. Jak mówi, Bryan musiał dojrzeć do tego, żeby słuchać i w pełni wykorzystywać wskazówki. Teraz trener widzi u niego dużą zmianę: mocno trenuje, również poza harmonogramem, jest fizycznie bardzo silny i coraz lepiej radzi sobie z trudnymi sparingpartnerami.

Szkoleniowiec zwraca też uwagę, że mentalnie wyjazd z kadrą bardzo dużo dał Bryanowi. Przebywanie z najlepszymi zawodnikami sprawiło, że nabrał większej pewności siebie, ale jednocześnie pozostał skromny i pełen szacunku. To, zdaniem trenera, bardzo ważna cecha. Bryan nie jest zawodnikiem, który dużo mówi poza ringiem. Jest raczej typem sportowca, który swoją pracę wykonuje tam, gdzie trzeba – na treningu i między linami.

Wywiad z „Zdroju Ciechocińskiego” – wydanie kwiecień 2026 r.

Udostępnij:

Zobacz także: