niedziela, 30 sierpnia 2026

Ładowanie pogody…
05 lutego 2026

Przewodnik z pasją do lokalnych spraw

Są tacy ludzie, którzy nie tylko znają swój region jak własną kieszeń, ale potrafią też zarazić tą znajomością innych. Dla nich przewodnictwo nie jest „opowiadaniem historii do mikrofonu”, lecz budowaniem relacji: z miejscem, z ludźmi, z pamięcią. W poniższym wywiadzie rozmawiamy z Bogumiłem Korzeniewskim – Ciechocinianinem, przewodnikiem PTTK – o początkach pasji, o blaskach i cieniach pracy z grupą, o tym, co w naszym regionie zachwyca najbardziej oraz o działaniach, które od lat składają się na prawdziwe ambasadorstwo Kujaw i Pomorza.

Jest Pan przewodnikiem PTTK – jak długo? Jak zaczęła się ta przygoda?

Jestem przewodnikiem od 1971 roku, czyli już ponad pół wieku – mała wieczność. 

Z Polskim Towarzystwem Turystyczno-Krajoznawczym jestem jednak związany jeszcze dłużej, bo od wczesnych lat szkolnych. Organizacyjnie należę do Oddziału PTTK w Toruniu. To właśnie tam wciągnęły mnie kolejne „składowe” turystyki: krajoznawstwo, przewodnictwo, podróże oraz uprawianie turystyki pieszej, górskiej i kajakowej.

Co sprawia największą trudność w pracy przewodnika, a co daje największą satysfakcję?

Największą satysfakcję czuję wtedy, gdy grupa jest skupiona i autentycznie zainteresowana – kiedy słucha, dopytuje i wchodzi ze mną w merytoryczny dialog. W kilkugodzinnej relacji przewodnika z grupą nieporozumienia zdarzają się rzadko. Trochę inaczej bywa czasem podczas kilkudniowych wycieczek autokarowych – tam dynamika grupy jest bardziej złożona.

Mam uprawnienia przewodnika i pilota wycieczek i na szczęście doświadczyłem niewielu sytuacji konfliktowych. Przez lata – także jako pracownik socjalny w Uzdrowisku Ciechocinek – regularnie organizowałem i pilotowałem zakładowe wycieczki po Polsce, ale również wyjazdy zagraniczne: do zaprzyjaźnionego uzdrowiska Bad Kösen w NRD, na dwutygodniowy pobyt nad Balatonem na Węgrzech czy tygodniową wyprawę do Włoch. Zwiedzaliśmy m.in. Rzym, Asyż, Monte Cassino, Wenecję oraz wyspę Capri.

Czy pamięta Pan swoją pierwszą wycieczkę jako przewodnik?

Nie pamiętam dokładnie, dokąd była moja pierwsza wycieczka, ale otrzęsiny przewodnickie – jak w każdej działalności, gdy jest się debiutantem – zawsze zostają w pamięci.

Czy są miejsca w regionie, które szczególnie lubi Pan pokazywać turystom?

Regularnie kontynuuję krajoznawczą eksplorację województwa kujawsko-pomorskiego, stąd jego dobra znajomość. Jako rodowity Kujawiak czasem podkreślam swoją przynależność, ale z równą estymą odnajduję też inne miejsca regionu.

Gdybym miał wskazać szczególny fragment krajobrazu, byłaby to bez wątpienia panorama Torunia widziana z lewego brzegu Wisły. I dodam: ten „gotyk na dotyk”, w moim przekonaniu, nie ma sobie równych w skali kraju.

Czy w ostatnich latach zauważa Pan zmiany w sposobie, w jaki ludzie zwiedzają i poznają region?

Tak – wyraźnie widać wzrost aktywności w turystyce weekendowej. A w turystyce światowej ciągle zmienia się geografia destynacji, czyli kierunki i zasięg podróży.

Co w Ciechocinku – okiem Ciechocinianina i przewodnika – jest najbardziej wyjątkowe? Co powinien zobaczyć każdy turysta?

Niewielu odwiedzających wie, że w Ciechocinku znajduje się jeden z nielicznych w Polsce rezerwatów halofitów – na małym obszarze występuje tam około 10 gatunków chronionych roślin słonolubnych. Warto też zajrzeć do Muzeum Warzelni Soli i Lecznictwa Uzdrowiskowego, gdzie można zobaczyć naprawdę ciekawe zbiory.

Jest Pan nazywany „ambasadorem regionu”. Ma Pan w dorobku wystawy fotograficzne, publikacje, przewodniki, albumy. Jakie działania zrealizował Pan w tym zakresie? Które jest Panu najbliższe?

Tematyczny i wszechstronny zakres moich działań jest właściwie zawarty już w samym pytaniu. Nie wchodząc w szczegóły, wymienię kilka przykładów.

Na gruncie ciechocińskim – jako członek Towarzystwa Przyjaciół Ciechocinka od 1974 roku – wykonuję prace graficzne: plakaty, zaproszenia, okolicznościowe kartki pocztowe. Używana jest także odznaka członkowska mojego autorstwa. Obecnie przygotowuję wystawę fotograficzną z okazji jubileuszu 120-lecia TPC.

O mojej aktywności na poziomie województwa świadczy wyróżnienie Marszałka Województwa. W skali krajowej działam w Komisji Krajoznawczej Zarządu Głównego PTTK, a w czterech kolejnych numerach popularnonaukowego rocznika „Ziemia” publikowano moje artykuły. Ciekawostka: zarówno Zarząd Główny PTTK, jak i Towarzystwo Przyjaciół Ciechocinka obchodzą w tym roku 120-lecie.

Nad czym Pan obecnie pracuje? Są jakieś nowe projekty lub marzenia związane z Ciechocinkiem?

W minionych dwóch latach składałem do Budżetu Obywatelskiego autorski projekt „Ciechocińskie Skrzaty Solne”. 

W obu przypadkach – decyzją mieszkańców – projekt nie uzyskał wymaganej większości. Nie wiem jeszcze, czy w tym roku ponowię wniosek.

Niezależnie od wyników głosowania napisałem o tym w artykule: „Tężnie, aleje gwiazd i miniatury rzeźb ulicznych. Trzy, na wznoszącej fali popularności, programy polskie na przykładzie Ciechocinka”, w którym „Ciechocińskie Skrzaty Solne” są częścią szerszej całości. Tekst ukaże się w kolejnym numerze kwartalnika „Turysta”.

Czego życzy sobie Pan – i Ciechocinkowi – na przyszłość?

Oprócz tematów, o których już wspomniałem, z upodobaniem kieruję zainteresowania w stronę uzdrowisk polskich – prywatnie, a bywało też służbowo, odwiedziłem je wszystkie. A Ciechocinkowi – mojemu miastu – życzę dalszego rozwoju uzdrowiska w pełnym blasku i przy pełnym obłożeniu całej puli istniejących miejsc sanatoryjnych.

Wywiad z „Zdroju Ciechocińskiego” (styczeń 2026 r.)

fot. Mikołaj Kuras dla UMWK-P

Udostępnij:

Zobacz także: